Światła i cienie
Pewnego popołudnia Seneka siedział w swej pra‧cowni, posępnie zamyślony; obojętnym był mu w tej chwili zbytek, jaki go otaczał: wytworne sprzęty stroi‧ły jego komnatę, lecz
największą ozdobę stanowiły w niej bogato rzeźbione pułki, założone księgami.
By‧ły tam papyrusy, zwijane na hebanowych laseczkach, zakończonych złoconemi gaikami, były i pudła z pur‧purowego pergaminu, zawierające kosztowne zwoje, których tytuły
widniały na wierzchu wypukłymi li‧terami.
Każdy prawie rękopis przedstawiał arcydzieło sztuki, słynnej w owych czasach firmy introligatorskiej Sozyuszów, a wszystkie razem dowodziły smaku artystycznego, najzamożniejszego i
najpopularniejszego z rzymskich senatorów.
Ten bogacz, ten pierwszy w państwie po Neronie dygnitarz, siedział jednakże zasępiony: zazdrośni, którzy udawali jego przyjaciół, przynieśli mu poprzedniego dnia rysunek,
przedstawiający konika polnego, jadącego na gryfie, mówili, iż artysta jest niewiadomy, że znaleźli ów rysunek w ogrodzie, idąc do niego.
Nie trzeba było wielkiej przenikliwości, aby zrozumieć, że ów gryf przedstawia Senekę, a konik polny jego wychowańca, który zaprzągł filozofa do swoich usług, nie pozwalając
sobą powodować.
Z goryczą myślał w tej chwili Seneka o tym rysunku i o Neronie; w krótkim czasie, jaki upłynął od śmierci Klaudyusza, przekonał się, że nie zdoła, jak liczył na to, kierować
młodym cesarzem.
Obecnie miał do wyboru: albo służyć Neronowi, jak ów gryf konikowi, wyrzekając się swoich przekonań, albo śmiało mówić prawdą dawnemu wychowańcowi i narazić się na utratę
zaszczytów.
Niewesołe były myśli filozofa i dworaka, gdy czyjeś kroki zbudziły go z gorzkich dumań: zwrócił wzrok ku drzwiom i rozjaśnił oblicze
Do komnaty mędrca wszedł brat jego
Galiusz, obdarzony przydomkiem "słodki" i "czarujący."
Sam Seneka uznawał, że ci, którzy Galiusza ko‧chają nadewszystko, kochają go jeszcze za mało.
Mia‧nowany w nagrodę, zasług, oddanych rządowi, konsu‧lem, powrócił właśnie z Atchoi, gdzie przez pewien czas sprawował urząd prokonsula.
<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 Nastepna>>